Leon Szwelicki

Urodzi się z wrodzoną wadą serca HLHS (Zespół Hipoplazji Lewego Serca)

Nasza historia

W 2017 roku spełniło się nasze wielkie marzenie i dowiedzieliśmy się, że zostaniemy rodzicami. W takich chwilach nie myślisz, że coś złego może się zdarzyć, pragniesz wierzyć, że oto przed twoją rodziną piękne chwile przepełnione miłością i szczęściem. Wiesz, że rodzicielstwo to także troski, te małe i nieco większe, że już zawsze kładąc wieczorem głowę na poduszce i zamykając oczy będziesz myśleć o człowieku, za którego stałeś się odpowiedzialny.

Od momentu, w którym dowiedzieliśmy się, że zostaniemy rodzicami ,regularnie bywaliśmy na kontrolnych badaniach USG i wszystko wskazywało na to, że nasze dziecko jest zdrowe i rozwija się prawidłowo. "Obraz czterech jam serca prawidłowy" - te słowa utkwiły gdzieś głęboko w naszej pamięci. Może to całkiem naturalne, to przecież taka wspaniała wiadomość. Niestety, tuż po Świętach Bożego Narodzenia, podczas kontrolnego badania w 26 tygodniu ciąży, okazało się, że serce naszego synka najprawdopodobniej jednak nie jest zbudowane prawidłowo.

Ta wiadomość była dla nas okropna, wydawało nam się, że nasze życie rozpada się na miliony kawałków, których już nigdy nie będziemy w stanie ułożyć na nowo. Tydzień później było tylko gorzej... Badanie echokardiologiczne potwierdziło wadę serca, w dodatku bardzo ciężką i złożoną. Okazało się, że nasz synek Leon ma HLHS (Zespół Hipoplazji Lewego Serca), czyli niedorozwój lewego serca z istotną restrykcją międzyprzedsionkową oraz zarośniętymi zastawkami mitralną i aortalną. Jego serce ma tylko jedną komorę, a otwór pozwalający zachować krążenie krwi po urodzeniu jest zbyt wąski. Teraz Leon jest bezpieczny, jednak wraz z jego pierwszym oddechem rozpocznie się kaskada procesów fizjologicznych, jakie występują u każdego noworodka - otwór między przedsionkami zacznie się zamykać, a dla dziecka oznacza to śmierć.

Słuchając diagnozy, co raz bardziej bledliśmy i czuliśmy jak wali się nasz świat... Byliśmy przekonani, że to koniec, że nie będziemy w stanie pomóc naszemu dziecku. Kolejne dni były po prostu straszne, pełne obaw, poczucia bezradności i niezrozumienia rzeczywistości, z jaką przyszło nam się zmierzyć...

Dziś już wiemy, że choć nasza walka o życie syna będzie niezwykle ciężka - mamy szansę. Tylko tego było nam potrzeba, iskry nadziei, że my rodzice, możemy jednak zrobić coś dla naszego ukochanego dziecka. Leon musi urodzić się w specjalistycznym ośrodku, gdzie od razu będzie miał zapewnioną najlepszą opiekę. Lekarze nie są w stanie przewidzieć jak będą wyglądały pierwsze chwile dziecka - czy Leon zapłacze, czy będzie czas na pogłębioną diagnostykę i zaplanowanie pierwszej operacji, czy też walka będzie konieczna od pierwszych sekund jego życia. Plan leczenia dzieci z tą wadą serca zakłada natychmiastowe podanie leku ratującego życie tuż po urodzeniu się dziecka. Lek ten pozwoli utrzymać przepływ w naczyniach do czasu pierwszej operacji, a ta zaś powinna odbyć się w pierwszych dniach życia dziecka. Jeśli wszystko potoczy się szczęśliwie, Leona będą czekały jeszcze przynajmniej dwie operacje - gdy będzie miał 6 miesięcy i kolejna w trzecim roku życia. Przed naszym dzieckiem długa droga, pełna zabiegów medycznych, operacji, badań. Wiemy jednak, że są dzieci, które taką drogę już przebyły, że przeszły ją szczęśliwie. Dziś chodzą do szkoły, jeżdżą na rowerze, nartach i marzą o weekendzie spędzonym z kolegami. Tego chcemy dla naszego dziecka. Pragniemy dla Leona zwyczajnego, szczęśliwego życia w dobrym zdrowiu.

Zebraliśmy wszelkie informacje o placówkach, możliwościach i realiach leczenia operacyjnego takich wad w Polsce i za granicą. Mając tę wiedzę, bardzo chcielibyśmy, aby nasz synek przyszedł na świat w Klinice Uniwersyteckiej w Munster w Niemczech i był operowany przez znakomitego specjalistę Profesora Edwarda Malca, który zgodził się leczyć naszego synka.

Koszt porodu i pierwszej operacji to aż 350 000 zł.. Dzięki wsparciu wspaniałych ludzi, udało się zebrać tę kwotę, za co jesteśmy ogromnie wdzięczni! W przyszłości nasz synek będzie wymagał jeszcze dwóch operacji, a w międzyczasie czeka go kosztowne leczenie.

Nadal można pomóc, przekazując Leonkowi 1% podatku: KRS 0000290273
Cel szczegółowy: Leon Szwelicki

Imię

Leon

Płeć

Chłopiec

Termin porodu

3.4.2018

Jak można pomóc

Prosimy o wsparcie finansowe, które pomoże nam leczyć Leonka w Klinice Uniwersyteckiej w Munster w Niemczech.

Fundacja na rzecz dzieci z wadami serca COR INFANTIS



Fundacja na rzecz dzieci z wadami serca COR INFANTIS
ul. Nałęczowska 24,
20-701 Lublin
86 1600 1101 0003 0502 1175 2150

Dla wpłat zagranicznych:

Fundacja na rzecz dzieci z wadami serca COR INFANTIS
ul. Nałęczowska 24,
20-701 Lublin

USD PL93 1600 1101 0003 0502 1175 2024
EUR PL50 1600 1101 0003 0502 1175 2022

Kod SWIFT dla przelewów z zagranicy: ppabplpk

Bank: BGŻ BNP PARIBAS oddział Lublin, ul. Probostwo 6A, 20-089 Lublin

Wpłaty w tytule przelewu z dopiskiem: Leon Szwelicki

1% podatku można przekazać podając w zeznaniu podatkowym PIT, w rubrykach dotyczących przekazania 1% podatku:
KRS 0000290273
a w polu cel szczegółowy: Leon Szwelicki

Fundacja Cor Infantis nie pobiera prowizji ani żadnych dodatkowych opłat. Całość zebranych środków przeznaczona jest na leczenie dziecka.

Informujemy, że środki pochodzące ze zbiórki 1% podatku za rok 2017 będą dostępne do wykorzystania dopiero w październiku 2018, będą mogły być więc wykorzystane dopiero podczas trzeciego etapu korekcji wady serca Leona.